|
Blog > Komentarze do wpisu
Coma - Warszawa, JuvenaliaJak to się mówi: do trzech razy sztuka. Na koncert Comy próbowałem wybrać się już dwukrotnie i się nie udało z przyczyn niezależnych ode mnie. Teraz więc mimo dość niekorzystych zapowiedzi pogodowych postanowiłem się wybrać. Zespół zaprezentował się jako ostatni tego wieczoru, otrzymując status gwiazdy, w pełni zasłużenie. Z poprzedzających kapel widziałem tylko końcówkę Maanam, więc nie będę wspominał. Zawsze zastanawiało mnie, że mimo niewielkiej obecności w mediach (a może nie mam szczęścia i nie natrafiam ?) i mocno rockowego repertuaru mają sporą rzeszę fanów i przybyli oni licznie na występ. Zespół istnieje od 98 roku (prezenter wykazał się tu sporą nonszalancją i przekręcił na 89) i do dziś wydał dwie rewelacyjne płyty: "Pierwsze wyjście z mroku" i "Zaprzepaszczone siły wielkiej armii świętych znaków". Muzyka mocno rockowa trudna do szybkiego sklasyfikowania. Kolega, który nie zna kapeli, zapytał mnie co oni grają i do czego to jest podobne, nie potrafiłem odpowiedzieć na szybko. Po prostu dobry, mocny gitarowy rock. Koncert trwał z bisami bite dwie godziny i usłyszeliśmy chyba w całości repertuar obu albumów zespołu. Na uwagę zasługuje dobre nagłośnienie i wspaniały kontakt z publicznością, która dośpiwywała teksty i reagowała na "zaczepki" wokalisty. Bardzo dobry występ, już się nie mogę doczejać kolejnego wydawnicwa zespołu i nowych koncertów. poniedziałek, 26 maja 2008, kadamowi
|
|